netefe.blog
Kobietą jestem i nic co kobiece nie jest mi obce.

2012-03-26 11:28:01
peeling kawowy- pierwsze odczucia

Po kilku przeprowadzonych zabiegach tym genialnym kosmetykiem, mogę się podzielić swoimi spostrzeżeniami.
Zacznę od przepisu:

  • 2 łyżki czubate kawy sypanej
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka imbiru
  • witamina C w kroplach
  • witamina D w kroplach (zostały mi po dziecku, a po co wyrzucać)
  • oliwka dla dzieci/oliwa z oliwek (ja nakładam oliwę z oliwek)
Kawę zaparzamy i czekamy aż ostygnie. Odcedzamy fusy (napar możemy wypić:D) i dodajemy cynamon, imbir, i po kilka kropel witamin. Wlewamy oliwkę/oliwę tak aby masa miała konsystencję płynnego błota. Jeśli będzie zbyt gęste, trudno się będzie rozprowadzać. Dokładnie wymieszać

Dwie łyżki stołowe starczą na całe ciało. Peeling jest przyjemny, łatwo się go nakłada, tylko ma dwie wady: aby składniki dobrze się wchłonęły, należy poczekać 15-20 minut, a także brudzi łazienkę. Po spłukaniu skóra jest nawilżona, napięta i ładnie pachnie. Jest gładsza i delikatniejsza. Dla dobrych efektów, zabieg trzeba powtarzać 2 razy w tygodniu. 
Niestety ten peeling nie jest dobry do twarzy. Po nałożeniu na skórę twarzy, zaczęło mnie piec i niestety musiałam to zmyć.

Taki peeling jest dobry na modelowanie sylwetki, (czy na rozstępy to się jeszcze okaże), cellulit, wygładzenie skóry.

Zawarte w nim składniki pobudzają komórki skóry do działania. O właściwościach peelingu w oddzielnej notce.



netefe


Tagi: peeling, modelowanie sylwetki, naturalny kosmetyk

skomentuj (0)

2012-02-29 00:08:12
Naturalne kosmetyki

Myślałam, myślałam aż wymyśliłam.

Po co wydawać krocie na kosmetyki, które i tak niewiele zadziałają? Natura stworzyła lek na wszystko i trzeba to wykorzystać. Zacznę od peelingów kawowych i cukrowych.

Ciąg dalszy nastąpi



netefe


Tagi: zdrowie i uroda, modelowanie sylwetki, naturalny kosmetyk

skomentuj (0)

2012-02-11 21:31:14
jak trudno być ideałem...

Kłotnia. W sumie o głupotę, bo moje kochanie chcialo mi zrobić przyjemność ustępując i jak coś poszło nie tak, to oczywiście jest moja wina.
Ale od początku. W rossmanie widziałam bardzo ładne męskie perfumy. Przetestowałam. Piątka z plusem. Niestety do rossmana mamy 40 minut drogi piechotą i żadnego połaczenia, toteż poszliśmy. O 20:15. Oczywiście zależało mi na tym, żeby pójść tego dnia, ale nic by się nie stalo jakby powiedział, byśmy poszli dnia następnego. Do drogerii dotarliśmy o 20:50- 10 minut przed zamknięciem. Wybraliśmy buteleczkę, zapłaciliśmy. Byłam bardzo zadowolona z zakupów, tymbardziej, że kupiłam sobie upragniony masażer. 
Mars się dzisiaj popsikał nowym nabytkiem. I zaczęły się schody. Zapachu wieczorem już prawie nie było czuć, ale jak to możliwe, kiedy tamte perfumy trzymały trzy dni? Mówię mu, tłumaczę, że to jest to, że to te same buteleczki, a on dalej swoje. Oczywiście nie mógł wypomnieć, że tamte oprócz dłuższego "trzymania", kosztowały 30zł, a te 40zł! To to jeszcze pół biedy. Ale, kiedy stwierdził, że nie powinien mi ufać w tej kwestii (bo go zawiodłam. może jeszcze myślał, że to specjalnie zrobiłam?) i następnym razem sam sobie wybierze perfumy. "Pieniądze wyrzucone w błoto. Nie, to nie Twoja wina, tylko moja, bo mogłem sam sobie wybrać perfumy". Szlag mnie o mało nie trafił. Ale, trudno być ideałem...
Zamiast się wściekać, wlaliśmy piwo do szklanek i zajadając się ciasteczkami, zaczęliśmy oglądać film.

PS mała Mysza oglądała bajki w telewizjii w towarzystwie: misia, klocków, dwóch książeczek i dwóch rybkach-delfinakch (zabawek do kapieli)



netefe


Tagi: mars, męski świat, mała mysz

skomentuj (0)

2012-02-03 08:54:04
złocenia i cudowne zdjęcie Małej Myszy, którego sama bohaterka zdjęcia się przestraszyła...

Na ostatnich zajęciach złociliśmy ramki.

Ach, co to było za złocenie! Ja oczywiście nieprzygotowana musiałam zrobić to w domu, co było nie lada wyzwaniem zważywszy na Małą Myszę, która o dziwo dała mi jako tako spokojnie dokończyć dzieło. Oprócz rameczki, wpadła mi w oko świnka-skarbonka. Stara, kupiona kilkadziesiąt tysięcy lat temu na obozie harcerskim. I tak myślałam co by z nią zrobić, jak odmalować, bo niezbyt mi się podobała. Wpadłam na genialny pomysł: też ją pozłocę! Tak więc pomalowałam klejem i zaczęłam nakładać delikatne płatki slagmetalu. Kiedy skończyłam, byłam wniebowzięta. Postanowiłam pójść z nią do szkoły, w której zrobiła furorę. Wszyscy patrzyli na moją genialną złotą świnię! Hm. Ale ja nie o świni. Ja o ramce, która była już gotowa i czekała tylko aż włożę do niej jakieś piękne zdjęcie. Niestety nie miałam aktualnego i wywołanego zdjęcia Małej Myszki, więc postanowiłam włożyć zdjęcie naszego Maleństwa tuż po narodzinach. A wiadomo jak wygląda noworodek...Córcia lubi oglądać zdjęcia, więc jej pokazałam...i to był błąd. Zaczęła płakać, krzyczeć „moja! Moja!”, i pogniotła zdjęcie. Ja nie wiedziałam o co jej chodzi, z nerwów na nią nakrzyczałam... Później jak przyszedł mars, opowiedziałam jej całą sytuację, a on na to, że niedziwne, bo ona tuż po narodzinach wyglądała 'demonicznie'. „Spójrz, przecież ona wyglądała jak gremlin! Widziałaś ten film, Gremliny? Nie dziwię się czemu tak zareagowała, ona się przestraszyła!”. Co? Przestraszyła? Przecież dla mnie jako dla matki, to maleństwo jest najpiękniejsze na świecie! Pomimo tego, że ma czerwone, podkrążone, przymrużone oczy, zniekształcony nos jak u baby jagi, duże policzki, i zadrapania (niewiarygodne, że w ciągu kilkunastu minut życia zdążyła się już zadrapać na twarzy). Dodatkowo była zawinięta w pieluszkę i szpitalne prześcieradełko. Moja mała babuleńka. W końcu musiałam zamienić zdjęcie, którego się nie bała...




netefe


Tagi: hand made, dekoracja/projektowanie wnętrz, mała mysz

skomentuj (0)

2012-01-13 16:24:19
wyznanie dla świata

Chciałabym zmienić świat. Już od bardzo dawna. Ale nie wiedziałam jak.
Chciałabym zmienić świat będąc lepszym człowiekiem, który jest dobry i pomaga innym. I dzięki temu ma siłę. Niewyobrażalną energię. By móc dalej czynić dobro.
Chciałabym być promyczkiem słońca dla innych. 
I przede wszystkim, pragnę, żebyś TY świecie się zmienił. Choć Ty sam niczemu nie jesteś winien. A ludzie...ludzie czasem służą złemu (tak, temu złemu co nazywa się szatan).
Pragnę, aby ludzie wreszcie zrozumieli, zdobyli świadomość i przejrzeli na oczy, a praca tych, stojących na samym szczycie piramidy, tych, którzy rządzą światem, rozpadła się jak domek z kart.

To inni psują "rynek". Nie pozwalają czynic dobra drugiemu. Wiadomo już, że bezdomny, czy rzebrząca pod kościołem romka nie pójdzie i nie wyda tych pieniędzy na chleb, tylko na wino, bądź nowy samochód.
Miałam raz taką sytuację, kiedy kobieta poprosiła mnie o 2,40zł na bilet do domu, bo chyba zgubiła portfel. Akurat nie miałam takiej kwoty, ale w portmonetce została mi moneta 2zł. Oddałam tej kobiecie i w tym samym momencie poczułam od niej tanie wino...Nie wyglądała na pijaczkę. Poczułam się oszukana, ale pomyślałam, że to inwestycja. Że pewnego dnia ktoś też mi pomoże bezinteresownie, lub dostanę jakiś niespodziewany przypływ gotówki.

Staram sie tez być wrażliwa na pomoc innym (ile razy się zdarzy, że człowiek umiera, a przechodnie myślą, że pijak), bo...wstyd się przyznać jestem tchórzem. Nie mam odwagi komuś pomóc.

Mimo tego wszystkiego się nie zniechęcam i dalej robię (i myślę!) swoje. Bowiem mysli maja cudowny magiczny wpływ na życie człowieka. W szczególności, kiedy grupa ludzi myśli o tym samym.



netefe


Tagi: praca nad sobą

skomentuj (0)

2012-01-08 18:03:35
nowy, nowy rok...

No i co? Nowy rok. Stary poszedł w niepamięć, a z nowym masa postanowień noworocznych. Oprócz tego nasza córcia została zakatarzona, dostając dodatkowo w pakiecie kaszel, a także...o zgrozo! Maruderia przechodzi APOGEUM buntu dwulatka...!

Czemu postanowienia? A czemu nie? Po co stać w miejscu, jak można posuwać się do przodu? Najlepiej obierać sobie duże cele. Mój ulubiony cytat- "Ustal sobie tak wielki cel, że gdybys go osiągnął, zwaliłby cię z nóg". 

Mała Mysza już nie może wytrzymać domowego "szlabanu" i co jakiś czas prowadzi mnie najpierw do drzwi, a później do wózka (tak, tak- spacer). A ta niedobra mama nie chce z nią wyjść...

Bunt dwulatka zaczyna się od około 18 miesiąca życia dziecka. U Małej Myszy zaczął się ok 16-17 miesiąca. Początki nie były aż takie straszne. Krzyki, płacze i wymuszania ustały od kiedy zaczęłam z nią rozmawiać i tłumaczyć jej różne rzeczy. Mówiłam, że jest duża dziewczynką i tak dalej. Ale teraz? To raczej nie pomaga...Ona ciągle wymusza i jest na "nie"!

- kochasz tatę?
- nie.
- kochasz mamę?
- nie.
- kochasz siebie?
- nie.
- przechodzisz bunt?
- tak.



netefe


Tagi: praca nad sobą, mała mysz

skomentuj (2)

2011-12-09 12:31:50
Pierwsze spotkanie Małej Myszy z lalką Natalią

 

Zapewne oglądając telewizję widzieliście tą reklamę lalki o imieniu Natalia, która po naciśnięciu brzuszka woła „mama”, „tata”, chrapie, płacze i wydaje bliżej niezidentyfikowany odgłos.

Dzisiaj dostałyśmy paczkę- prezent dla Małej Myszy na mikołajki od babci A. Obie bardzo przejęte podarłyśmy papier, po czym wzięłam nożyczki i przecięłam taśmę klejącą karton. Wyciągnęłam z niego różowe pudełko z prześwitującą folią od frontu, w którym stała lalka. Mała Mysza krzyknęła uśmiechnięta „lala!”, lecz zaraz się przelękła słysząc dziwne dźwięki z zabawki. Rozpakowałam Natalię i chciałam podać ją córce, lecz ona skrzywiła się do płaczu robiąc krok w tył. „Mama!”- powiedziała lalka mimo tego, że wcale jej nie naciskałam na brzuch. Nacisnęłam kilka razy i położyłam w bezpiecznej odległości, żeby moja mała Myszka mogła sama dokładnie zbadać to dziwne zjawisko.

Po jakiejś chwili widzę jak podchodzi do zabawki podając jej dłoń i mówi „cieś” (cześć). Za chwilę znów podejmuje próbę wycierając twarz lalki papierem toaletowym, który zaraz zaczęła żuć (smaczne i zdrowe). Lala przemówiła i Myszka odeszła. Zaraz znów podejmuje próbę: namierzyła misia na bluzie/koszulce i jakieś białe sznureczki (lubi troczki od bluz i bluzek). Chwilę coś poskubała i prawie wyciągnęła troczek. 

Teraz Natalia leży na podłodze, a Mysz niezainteresowana nowym nabytkiem kładzie się na podłodze, robi jakieś skomplikowane ruchy i idzie oglądać bajkę.

Ciąg Dalszy Nastąpi...




netefe


Tagi: dziecko, mała mysz

skomentuj (0)






grafika free digital photos projekt & wykonanie: Mortella więcej na: dobreszablony.blog.pl